Lecha Poznań wydał dziś oświadczenie, że Bakero zostaje z Lechem na wiosnę. Kibice Kolejorza w większości mają dość trenera z Hiszpanii, ze względu na wyniki w rundzie jesiennej. Lech nie gra stabilnie, a świetne mecze przeplata słabymi i w zasadzie wszystko wygląda tak jakby forma zespołu zależało od dyspozycji Rudneva.
Już samo zatrudnienie Bakero w miejsce trenera Zielińskiego było mocno kontrowersyjne. Kolejorz grał wtedy słabo w lidze ale w Lidze Europy awansował do fazy pucharowej przegrywając z późniejszym finalistą z Bragi. Niemniej zarządem Lech nie powodowały doraźne korzyści z samych wyników Lecha. Bakero w Poznaniu miał zbudować coś co ma w naszej skali przypominać system szkoleniowy z Barcelony. Aby Hiszpan mógł tego dokonać, potrzebuje znacznie więcej czasu niż niecały sezon, dlatego dzisiejsza decyzja nie powinna być jakiś zaskoczeniem.
Zaskoczeniem mogły być wczorajsze doniesienia z Probierzem w roli głównej. Po zwycięstwie nad Panathinaikosem prasa w Polsce rozdmuchała sprawę jego świetnego debiutu w nowym zespole. W oczach wielu dorósł do rangi polskiego Murinho! teraz przegrał mecz ze słabeuszami i kibice pogonili mu kota. Los Probierza po zaledwie kilku meczach nagle zawisł na włosku. Z nieba do piekła, a może nie było żadnego nieba?
Kibice nie wybaczają ale też kibice kierują się jak widać tylko doraźnymi korzyściami. Czymś co mają teraz. Liczy sie zwycięstwo nad TYM rywalem za każdą cenę, a jeśli nie wychodzi to trener ma wylecieć. W Anglii do tematu tak się nie podchodzi, bo to inna piłkarska kultura. Kibice mają więcej rozsądku, a w zasadzie ludzie zarządzający klubami. Tam trenerzy mają określony czas do pracy i tylko wchodzący tam jak do siebie ludzie pokroju Abramowicza robią zamieszanie swoją nadgorliwością.
Już od dawna polska piłka nie miała dwóch drużyn grających na wiosnę w europejskich pucharach. Po wielu latach oczekiwań w końcu się udało duetowi Wisła Kraków – Legia Warszawa. O ile zespół Skorży awansował już dwie kolejki przed końcem rywalizacji, to Krakowianie dowiedzieli się o awansie po zakończeniu swojego spotkania z Twente.
Wisła wygrała z Holendrami 2:1 i oczekiwała na wieści z Londynu gdzie Fulham podejmował ostatnie w grupie Odense. Nie grający już o nic Duńczycy pokazali, że piłka nożna, to gra w której walczy się do końca bez względu na wynik. Odense w 93 minucie doprowadziło w Londynie do wyrównania, a to oznaczało awans Wisły do kolejnej fazy Ligi Europy!
Losowanie 1/16 Ligi Europy
Dzisiaj po południu odbyło się losowanie 1/16 Ligi Europy i polskie zespoły poznały swoich rywali. Już na początku było wiadomo, że ani Wisła, ani Legia nie trafią na zespoły z Manchesteru.
Polskie ekipy grają z takimi rywalami: Legia Warszawa – Sporting Lisbona Wisła Kraków – Standard Liege
a w 1/8 pary będą wyglądały tak: zwycięzca meczu Legia/Sporting – Porto/Manchester City zwycięzca meczu Wisła/Standard – Hannover96/Club Brugge
Tym razem ścieżka Wisły wygląda na łatwiejszą od tej którą wylosowała Legia. Wisła nie jest bez szans aby zagrać nawet w 1/4 finału, bo Belgowie i Niemcy, to zespoły w zasiegu Białej Gwiazdy.
22 letni kolarz Rafał Majka ma poprowadzić zespół Saxo Banku w wyścigu Giro d’Italia. Nie ubiegłoroczny zwycięzca Alberto Contador, a właśnie młody Polak
Majak który jest fenomenem polskiego kolarstwa młodego pokolenia już od ponad 4 lat ściga się poza granicami kraju. W tamtym roku dołączył do ekipy Saxo Banku i w Tour de Pologne był sklasyfikowany na 24 miejscu.
Wybór Polaka na lidera zespołu nie jest przypadkowy. W zasadzie grupa Saxo Bank ma zamiar pojechać ten wyścig na dwóch liderów, a nie jak ostatnio tylko pod Contadora, który skupia się w 2012 na TdF.
Rafał Majka imponuje jazdą po górach i mówi się, że jako jedyny potrafił utrzymać koła Hiszpana na najcięższych podjazdach, które razem trenowali.
Po latach posuchy coś zaczyna zmieniać się na lepsze w naszym kolarstwie. Majka nie jest jedyny. Rok młodszy od niego Michał Kwiatkowski będzie jeździł w silnej belgijskiej grupie Quick Step. Ma zupełnie inne możliwości, będzie świetnym zawodnikiem na klasyki. Rok 2012 może być bardzo ciekawy dla tej dyscypliny w Polsce – zapowiada Lang.
Jest w końcu zawodnik z naszego kraju, który przebija się w europejskiej piłce i nie jest bramkarzem Mowa o tu o Robercie Lewandowskim z Borussi Dortmund. Klasyczny przykład osoby, która wie czego chce i nie zadowala się kasą z poziomu polskiej piłki kopanej. “Lewy” spokojnie przepracował okres kiedy był zmiennikiem Bariosa. Miał się od kogo uczyć i teraz widać to wszystko na boisku.
Reprezentacja ma w końcu zawodnika, który w ataku potrafi bardzo wiele i nie tylko szybko dobiegnie do piłki, czy dostawi nogę w polu karnym. “Lewy” świetnie zagra tyłem do bramki, powalczy o górną piłkę, pociągnie skrzydeł, czy poda z głębi pola jako cofnięty napastnik. Brakuje mu wyraźnie coraz mniej do najlepszych i jeśli w takim tempie będzie szedł do przodu, to w tej czołówce się znajdzie.
Ktoś powie, że Bundesliga to przecież nie Premier League.
Racja. Niemcy to nie Anglia ale i przepaść w stosunku do tego co na co dzień oglądamy w Ekstraklasie. To Bundesliga odbiera kolejne miejsca Serie A w Lidze Mistrzów. To są świetne rozgrywki bez takiego podziału jaki jest w Primera Division, czy nawet w Premier League. Coraz śmielej atakują pozycję ligi hiszpańskiej, a pod względem frekwencji już dawno zostawili ją z tyłu.
Lewandowski ma świetne warunki do gry ale w Borusii może mu zabraknąć prawdziwych spotkań o najwyższą stawkę. Zespół Kloppa bardzo przypomina Arsenal. Nie dysponują budżetem, który pozwoli im konkurować o mega gwiazdy futbolu przepłacane przez nadzianych kredytami hiszpańskich gigantów. Nie mogą konkurować z milionami od szejków. Borussia co rok będzie sprzedawała kilku świetnych piłkarzy i promowała kolejnych. Pozostaje tylko pytanie, kiedy przyjdzie kolej na Lewandowskiego….
W 2009 roku PZPN wynajęło firmę zewnętrzną, która miała za zadanie kształtowanie lepszego wizerunku związku przed Euro 2012. Polish Sport Promotion stanęło przed ogromny wyzwaniem, w zasadzie wyzwaniem niewykonalnym, dopóki w związku będą zasiadali ci sami ludzie co obecnie. Mimo to podjęli się i teraz mamy to co mamy. Sabotażyści, czy ignoranci?
Wróćmy do 2009 i planów Polsih Sport Promotion.
“Rachwał roztacza także wizje zmian, jakie dopiero mają zostać wprowadzone w związku. – Odświeżymy stronę internetową, pracujemy nad liftingiem logotypu. Siedziba również się zmieni, już nie będzie źle kojarzonej ulicy Miodowej. Równanie wszystkiego z ziemią to wciąż takie stereotypowe myślenie, trochę ograniczone.” – cyt. Sport.pl
Jest 2012 rok. Logo Pzpn się zmieniło i zastąpiło Orła na koszulkach reprezentacji. Jeśli firma Polish Sport Promotion jest firmą od PR (Public Relations), to ja jestem Bill Gates. Nie wiem jakim ignorantem trzeba być aby w tym kraju podjąć się takiego zabiegu jakiego podjęło się PSP. Kpina.
Polish Sport Promotion – skądinąd świetnie brzmiąca polska nazwa – chyba ostatecznie dobiło PZPN za ich własne pieniądze Zaraz po wybuch afery orzełkowej eksperci firmy wypowiadali się w takie słowa: “nie ma szansy aby Orzeł wrócił przez najbliższe 2 lata” – bo taka jest umowa z Nike i kropka.
Nike puściło parę z gęby twierdząc, że oni byli za Orzełkiem.
Wiadomo, że nic nie dzieje się bez zgody związku. PZPN nie jest tu bez winy, bo po pierwsze, to oni podjęli się współpracy z PSP i oni te ich debilne koncepcje zaakceptowali.
Kłamstwo
Mimo skandalu na całą Polskę goście idą w zaparte i twierdzą “Nie da się już nic z tym zrobić”.
Teraz już wszyscy wiedzą, że się da, bo PZPNowi zmiękła rura i to mocno.
Co robi Prezes Lato? Nic. Ten facet jest od nic nierobienia i to mu wychodzi świetnie. W głębokiej d… ma kibiców. Zapewne nie zrezygnuje ze współpracy z PSP. Nie podda się do dymisji i z wielkim bólem będzie musiał coś podpisać, żeby tego orła przywrócić.
O dziś reprezentant Polski nie powie, że z dumą grał z Orłem na piersi. pzpn zamówiło nowe stroje reprezentacji i zamiast godła Polski umieściło tam swoje nowe logo. Jak się mógł spodziewać każdy myślący człowiek, wśród kibiców zawrzało.
Poseł Tomaszewski określił to mianem sabotażu. Boniek i Lubański wypowiadają się, że gra z Orłem na piersi to dla nich zawsze był najwyższy zaszczyt. Lato nie ma takich problemów, dla niego strój reprezentacji to kwestia zarobienia jeszcze kilku groszy, jak to określił Kręcina.
Telewizje wszystkich stacji szybko podłapały temat. Wypowiedziała się nawet pani rzecznik pzpn. Nie podała argumentu biznesowego kręciny tylko inny: “bo inni już od dawna grają z logo federacji”. Nie wiem… Ja jako kibic reprezentacji P O L S K I , za przeproszeniem, W DUPIE mam to z jakim logo gra Francja, Włochy, czy Bułgaria. To jest reprezentacja POLSKI i tu graliśmy i mam nadzieje, że nadal grać będziemy z ORŁEM na piersi.
Teraz jest problem. pzpn tłumaczy, że choćby chciało, to sprawy odkręcić nie może i stroje będą obowiązywały 2 lata. Szok! Powód? Bo firma nike przeznaczyła na projekt i wykonanie obecnych strojów 18 miesięcy!!!!! Szok kolejny! Stroje nie powalają wyglądem, w dodatku mają zas..ne logo pzpn zamiast orła i jedyne co na ich plus przemawia, że są wygodne jak to określił Błaszczykowski.
Jak rozumiem kolejnym krokiem grzesia i spółki będzie stworzenie hymnu pzpn, który kibice radośnie zaśpiewają przed meczem kadry pzpn. Tylko ciekawe jacy kibice to będą? Chyba rodziny krętaczy, bo czego się nie robi dla kasy….
Każdy kto oglądał to spotkanie mógł już domyśleć dlaczego reprezentacja Polski grała poza granicami naszego kraju. PZPN tłumaczył się umowami sponsorskimi Sport Five ale nie podawał szczegółów. Wszystko rozbijało się o reklamy jednego z bukmacherów internetowych firmą Bet-at-home.
Jak wiadomo powszechnie rząd Tuska zakazał reklamy ‘zewnętrznych’ firm bukmacherskich na terenie RP. Działanie takie kłóci się z europejskimi przepisami o swobodzie przepływu towarów i usług na terenie UE. Jest od tego wyjątek, który mówi o ochronie konsumentów danego kraju i takim interesem kierował się polski ustawodawca. Jednak ten szeroko pojmowany interes publiczny nadal cierpi, bo wciąż można grać w zakładach bukmacherskich w naszym kraju. Czyli de facto ochrona jest tylko przed zewnętrznymi firmami, a to już nie się kłóci z przepisami UE i dlatego polska ustawa została zaskarżona.
Kiedy by nie włączyć TV i nie obejrzeć meczów lig zagranicznych, to cały czas widać loga firm bukmacherskich. Reklamy tych firm pojawiają sie w ogólnopolskich dziennikach jak np reklama Unibetu w Przeglądzie Sportowych (internetowe wydanie). Po co nam taki kolejny bubel prawny, który tylko odciął kluby od sporej gotówki…
Wyborcy zdecydowali i do Sejmu z list PiSu wszedł Jan Tomaszewski nazywany przez niektórych Andrzejem Leperem polskiej piłki. Pan Jan nie popuści nikomu, a mandat poselski da mu świetną okazję do wyrażenia jeszcze głośniej swoich racji.
Człowiek, który zatrzymał Anglię na Webmley już dzisiaj złożył w prokuraturze doniesienie na Franciszka Smudę. Donosy dotyczą licencji trenerskiej Franca jak i jego korzyści materialnych jakie uzyskał dzięki kupionym przez Zagłębie meczom. Jako, że są to pieniądze spółki państwowej Pan Jan postanowił je odzyskać.
Zbigniew Boniek zapytany o komentarz do wyboru Tomaszewskiego na posła zachowuje spokój. W wywiadzie dla sport.pl docenia fakt, że bohater z Wembley dostał się do Sejmu mimo ostatniego miejsca na liście i braku funduszy na kampanię.
Czy PZPN powinien się bać?
Jeśli tylko Tomaszewski będzie miał okazję aby dopiec Lato i spółce, to na pewno tego dokona. Jako poseł będzie bardziej widoczny i zapewne nie raz zobaczymy go na sejmowej mównicy, nie to co Pana Late. Jednym słowem, będzie się działo
W dzisiejszych mediach pojawiła się informacja na temat ojca Rooneya, jednego z najlepiej zarabiających zawodników w Premier League. Informacja na tyle dziwna, że podobno czerpał on korzyści z ustawionego zakładu bukmacherskiego. Może sam nie ustawił całego zdarzenia ale sam fakt, że wiedział na ten temat i skorzystał z tego, sprawiło że stał się podejrzanym w sprawie.
Cała rzecz na szczęście nie dotyczy Manchesteru Utd lecz klubu ze Szkocji Motherwell. Ściślej jednego z graczy, który na własne życzenie otrzymał czerwoną kartkę, a chwilę przed tym na takie zdarzenie poszło sporo zakładów u bukmacherów.
Sprawa dziwna. Naiwność niektórych ludzi nie zna granic. Zakłady na żywo, są realizowane tylko przez bukmacherów internetowych. Ci ludzie stawiali je imiennie. Duże stawki, bardzo specyficzny zakład, ta sama miejscowość. Szok. W dodatku stawia facet, którego syn śpi na kasie.